Gość: mieszkaniec Re: Okno życia dla pupila - w Białymstoku? IP: *.bialystok.vectranet.pl 07.04.12, 22:03 Pani Siemieniuk nie doczytała, że warszawskie okno okazało się wielkim niewypałem.
Etap młodzieńczy – od 3 do około 6 miesiąca. Mniej więcej do 4 miesiąca poszczególne etapy rozwoju różnych ras pokrywają się. Później pojawiają się pewne różnice zależne od rasy i wielkości psa. Generalnie psy ras dużych dojrzewają później niż psy ras małych.
publikacja. 2009-01-08 15:18. W Koninie powstało pierwsze "Okno Życia", czyli miejsce, gdzie kobiety mogą anonimowo zostawić nowonarodzone dzieci, nie narażając ich na niebezpieczeństwo. Na
Kiedy w lipcu tego roku na jednym z ostrowskich osiedli znaleziono porzuconego noworodka, padła propozycja, by w mieście utworzyć „Okno życia”. Od słó
Drzwiczki dla psa kota na chip 4 sposoby braz xl. Stan. Nowy. 153, 20 zł. 212,20 zł z dostawą. Produkt: Tunel do drzwiczek 28,5 x 24 cm brązowy. dostawa za 13 – 16 dni. dodaj do koszyka.
Warszawskie okno życia przy ul. Hożej pozostaje pod opieką sióstr franciszkanek. Rozmawialiśmy z dwiema zakonnicami odpowiadającymi za doglądanie okna: siostrą Barbarą i siostrą Krystyną. Gdy ktoś otworzy okno, siostry otrzymują natychmiastowe powiadomienie na swoje telefony komórkowe.
Pierwsze w Polsce okno życia dla zwierząt oblegane. Aktualności 01.03.2012, 19:18 Punkt działa przy siedzibie Straży dla Zwierząt na Wolskiej 60 (między Płocką a Syreny).
vfRdxb1. Kiedy postanowiła dać ludziom alternatywę, by zamiast wyrzucać psa do lasu, anonimowo mogli przywieźć go do niej, nie spodziewała się aż takiego rozgłosu. Zrobiła to z myślą o psach znajdujących się w pobliżu wsi Miłocice. To właśnie tam, w pobliskich lasach, co wakacje znajduje porzucone psy. Okno życia dla psów miało też ułatwić pani Kasi pracę. Nie musi już bowiem miesiącami łapać i oswajać zwierzęcia, które doznało traumy, ponieważ ktoś przywiązał je do drzewa. Więcej o tym pisaliśmy TU. A jak potoczyły się losy klatki, która z założenia miała dawać psom szansę na nowe i lepsze życie? Czy wciąż jest pełna, jak pierwszego dnia, kiedy ktoś zostawił w niej szczenięta? Na Facebooku powstała strona „Okno życia dla psów”, którą lubi już ponad 1200 osób. To właśnie tam pani Kasia udostępnia posty, w których pokazuje zarówno psy, które zostały już wyadoptowane, jak i te, które czekają na nowe domy. Do akcji przyłączają się różni ludzie, którzy chcą wspomóc panią Kasię – przekazują oni dla psów żywność, akcesoria czy pieniądze, a także poświęcają swój wolny czas. Do inicjatywy przyłączyły się również dzieci i ich opiekunowie z przedszkola Mikołajek w Miłoszycach. Przy pomocy dorosłych wykonały one ogromne pudło, do którego można przynosić jedzenie dla ocalałych zwierząt. Przy domu pani Kasi powstają też kojce dla psów, a przygotowanie terenu pod nie, jak i prace wokół wybiegu dla psów pani Kasia zawdzięcza młodzieży ze wsi. W miniony weekend odbyła się też budowa bud dla psów pozostawionych w oknie życia. Dla godnego życia Post pani Kasi o stworzeniu okna życia dla psów wzbudził ogromne zainteresowanie. Dużo osób chciało też wesprzeć inicjatorkę finansowo, dlatego została założona zrzutka. Z kwoty 10 000 zł zebrano 13 361 zł. Pieniądze te w całości zostaną przeznaczone na psy z okna życia, aby móc im zapewnić godziwe warunki, opiekę weterynaryjną, utrzymanie, budy czy zabawki. Pani Kasia chciałaby również zorganizować akcję sterylizacji i kastracji zwierząt. Więcej informacji o zbiórce znajdziesz TUTAJ. Zbiórka trwa nadal, bo przyda się każda złotówka. Ty też możesz pomóc! Pamiętajmy jednak, że pozostawienie psa w oknie życia czy w schronisku to już ostateczność. Dla zwierzęcia takie porzucenie przez opiekuna jest niewyobrażalną traumą. Nie możesz opiekować się swoim pupilem? Koniecznie sprawdź, co w takiej sytuacji zrobić – KLIK!
W ostatniej chwili wyciągnęłam psu z gardła kawałek ostrej kości. Znalazł ją w wysokiej trawie, podczas spaceru obok domu Resztki jedzenia wyrzucane na osiedlowe trawniki to zmora opiekunów psów. Nie raz taka "uczta" kończy się dla zwierzęcia wizytą w klinice weterynaryjnej Weterynarze alarmują: to niebezpieczne zachowanie. Jeśli pies zje zepsute jedzenie, może się zatruć. Bardzo niebezpieczne są także rozgotowane kości, które kruszą się na ostre odłamki Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej Onetu Co pewien czas osiedlowymi grupami wstrząsają informacje o tym, że ktoś rozrzuca trutkę na psy w parku. Czasem straszą nas nagłówki o kiełbasie nafaszerowanej gwoździami. Ale nie potrzeba trutki, żeby zaszkodzić psu. Jest zagrożenie dużo częstsze. Czasem wynika ze źle pojętej troski — zwracają uwagę eksperci. Niebezpieczna "stołówka" U mnie na osiedlu jest miejsce, które nazywamy "stołówka" i wszyscy opiekunowie psów starają się je omijać szerokim łukiem. Pod oknami jednego z bloków można znaleźć wszelkiego rodzaju resztki. Zielony od pleśni chleb, spleśniałe pomidory, rozbite jajka, gotowane kości... My akurat pierwszą awaryjną wizytę u weterynarza zaliczyliśmy, gdy nasz Fo jako szczeniak porwał leżące na spacerowej trasie "coś". Było ciemno. Zauważyłam tylko, że to coś jasnego. Byliśmy przekonani, że kość. W całodobowej klinice weterynaryjnej trzeba było wywołać wymioty. Okazało się, że pies zwymiotował... zużyty tampon. Mały Fo na awaryjnej wizycie u weterynarza Chcę wierzyć, że po prostu komuś wypadł, a nie został wyrzucony za okno, ale po tym, co widziałam na chodnikach i trawnikach, spodziewam się już wszystkiego. Wczoraj zabrałam mojemu drugiemu psu, Nyksowi, kawałek kości wyglądający tak: Foto: Onet Kość, którą znalazł mój drugi pies, Nyks Kość była krucha. Piesek ładnie oddał jej dużą część na komendę "puść", ale mały i ostry kawałek został mu w gardle. Na szczęście zdołałam go szybko wyjąć. Pierwsza moja myśl: "Ludzie, opamiętajcie się!". Dalsza część tekstu pod wideo: "Zwierzęta się trują" Chyba każdy właściciel psa przeżył awaryjną wizytę u weterynarza i stres po tym, gdy jego pies znalazł w trawie lub na ścieżce coś, czego nie powinien jeść. Część osób najwyraźniej żyje w przekonaniu, że pomaga zwierzętom, wyrzucając za okno resztki ze swojego stołu. Nic bardziej mylnego. "Wyrzucanie jedzenia w przestrzeni publicznej jest ogromnym złem! Bezdomne zwierzęta trują się nieodpowiednim jedzeniem (ugotowane kości dla kotów czy chleb dla ptaków), zepsutymi pokarmami (pleśń, zgnilizna). Psy spacerujące z opiekunami trują się pokarmami nieprzeznaczonymi dla nich" — opisywała w mediach społecznościowych Magda Firlej-Oliwia, prowadząca popularne profile pod hasłem "Weterynarz też człowiek". Przetworzone, doprawione np. solą i pieprzem ludzkie jedzenie, czekolada, sosy do mięsa zawierające cebulę i czosnek, winogrona, rodzynki... — to wszystko jest trujące dla psa — tłumaczył w "Dzień Dobry TVN" Miłosz Ploch, dietetyk weterynaryjny i behawiorysta, który przekonywał, że zwierzętom nie należy podawać nawet świeżych resztek ze stołu, np. w okresie świąt. Zobacz też: Wyjątkowa rasa, która kradnie serca celebrytów. Ostatnio pokochali ją Lewandowscy "Wielu opiekunów czyni psom krzywdę" Pies może co prawda jeść niektóre świeże warzywa i owoce jak np. marchew, banana, jabłko bez pestek, można mu dać jajko, ale najpierw warto zapoznać się z zasadami żywienia psów. Pierwsza jest prosta: pies musi jeść inaczej niż człowiek. "Wielu opiekunów naszych czworonożnych przyjaciół czyni im dużą krzywdę, zapominając, że są zwierzętami z natury mięsożernymi. Sami są wszystkożercami, lubią zmienność i różne smaki, więc uważają, że postępują prawidłowo, serwując podopiecznemu pożywienie niemal identyczne ze swoim. To poważny błąd. Dowodzą tego wyraźne różnice anatomiczno-fizjologiczne między układem pokarmowym człowieka i psa" — opisuje na stronie dr hab. Wioletta Biel, specjalista ds. żywienia, która nagrała całą serię porad dotyczących karmienia naszych czworonożnych przyjaciół. Wiedzy na ten temat, dostępnej w książkach i artykułach, jest obecnie mnóstwo. Jak zabezpieczyć psa? Wracając jednak do spacerowych niebezpieczeństw... Możemy oczywiście próbować tłumaczyć sąsiadom, by nie wyrzucali resztek, ale efekty takich rozmów mogą być różne. Sami możemy zmniejszyć liczbę ryzykownych sytuacji, ucząc psa komend typu "zostaw" oraz "puść". Gdy zdarzy się, że pies przełknie coś podejrzanego, warto skonsultować się z weterynarzem, który poradzi, co robić dalej.
Aleksandrów Łódzki i Lublin- to dawa pierwsze miasta w Polsce w których powstają okna życia dla zwierząt. Inicjatywa jest bardzo prosta: każdy bez żadnej konsekwencji i dodatkowych opłat może zostawić tam małe zwierzę. W Aleksandrowie Łódzkim mogą być to psy i koty. W Lublinie nawet króliczki i myszy. Porzucanie zwierząt w lesie czy na wiejskich drogach to bardzo powszechny problem. Niektórzy posuwają się do jeszcze bardziej drastycznych metod: topią czworonogi w rzekach albo po prostu zabijają. Dzieje się tak nawet w przypadku małych zwierząt, które nagle niespodziewanie się urodziły. Aby przeciwstawić się takim działaniom, już w pierwszych miastach Polski zaczęły powstawać okna życia dla szczeniąt lub kociąt. Mowa tu o Aleksandrowie Łódzkim i Lublinie. Które następne miasta w naszym kraju pójdą tą drogą? Czy dzięki temu uda się zapobiec tym wszystkim przykrym incydentom? Czas pokaże. Pomysł uruchomienia takiego okna wydaje się być jak najbardziej trafiony. Agata Kowalska, rzecznik aleksandrowskiego magistratu podkreślała w TVN24, że samorząd od lat stara się walczyć o poprawę jakości życia zwierząt. - Finansujemy darmową sterylizację, przygarniamy porzucone zwierzęta i znajdujemy im nowe domy. Nowa inicjatywa - stworzona na wzór okien życia - ma ruszyć już od kwietnia. Wszystko po to, żeby niechciane psy i koty mogły zostać bezpiecznie oddane pod opiekę samorządu. Pomysłem jest również to, aby rodziców zwierząt poddawać obowiązkowej sterylizacji. - Stawiamy tylko jeden warunek. Oddający nam zwierzęta właściciel musi poddać rodziców szczeniąt sterylizacji. Wszystko po to, żeby uniknąć sytuacji, że jedna osoba będzie zwracać się do nas kilkukrotnie. Oczywiście nic za to nie zapłaci, to miasto pokrywa koszty - dodała Agata Kowalska. Miasto podpisało umowę z przychodnią weterynaryjną przy ulicy Bratoszewskiego w Aleksandrowie. Podczas umówionej wizyty, właściciel będzie musiał zrzec się prawa do zwierząt i zobowiązać się do sterylizacji zwierząt, którymi się opiekuje. "Program ma jeden cel - ograniczenie bezdomności - nie będziemy brać odpowiedzialności za jedne szczenięta/kocięta, gdy właściciel za pół roku doprowadzi znów do narodzenia kolejnych - to błędne koło. Każda wysterylizowana suka/kotka to kilkadziesiąt mniej młodych w ciągu jej życia" - tłumaczą autorzy strony Sos Zwierz Aleksandrów Łódzki, która propaguje akcję. Zwierzaki można oddać w każdy pierwszy czwartek miesiąca - Gabinet Wet. Artura Kotarby ul. Bratoszewskiego 21 w Aleksandrowie Łódzkim. "Jeśli masz zamiar wyrzucić gryzonia do lasu, na ulicę, na śmietnik- nie rób tego" Z pomysłem chronienia małych zwierząt jeszcze dalej poszedł dom tymczasowy dla małych zwierząt Hemma w Lublinie. Można tam oddać chomika, królika, mysz, a nawet szczurka. Bezdyskusyjnie pomysłodawcy uważają, że te gryzonie potrzebują takiej samej pomocy, jak psy czy koty. Do ośrodka można nawet zadzwonić i się umówić, aby któryś z pracowników przyjechał i odebrał zwierzę. Bez zbędnych pytań i bez zbędnego kontaktu. „Okno życia” fizycznie mieści się na Oddziale Drobnych Ssaków przy Klinikach UP w Lublinie przy ul. Głębokiej. W chwili obecnej jest tam ponad 50 zwierząt.
Adopcja psa to szczytne zachowanie, a jednocześnie bardzo duża odpowiedzialność. Niestety nie wszyscy pamiętają o tym, że pies to żywe stworzenie wymagające opieki. Z tego powodu dużo zwierząt jest porzucanych, szczególnie w okolicach wakacji, kiedy zwierzaki nagle stają się balastem dla właścicieli. Żeby uratować je przed strasznym losem, powstało okno pomimo rozlicznych akcji uświadamiających, apelów i próśb, wiele osób pozbywa się swoich zwierząt w naprawdę nieludzki sposób. Adopcja psa wydaje się świetnym pomysłem, a później zwierzak jest porzucany w lesie, przywiązany do drzewa, wyrzucony z samochodu, czy topiony. Przerażające, że wciąż dzieją się takie musi być przemyślanaNie możemy zapominać, że adopcja jakiegokolwiek zwierzaka, to ogromna odpowiedzialność. W końcu to czujące stworzenie, które ma potrzeby wcale nie tak bardzo różne od tych ludzkich. Porzucenie, szczególnie na przykład przywiązanie psa do drzewa, jest dla nich bardzo traumatyczne. Pani Kasia daje tym zwierzętom drugą szansę. Polsce powstało okno życia dla psów.— Zbieram z lasu porzucone psy. Nieraz muszę przez trzy miesiące, dwa razy dziennie, jeździć nawet po kilkanaście kilometrów i karmić takiego luzem biegającego psa, by zdobyć jego zaufanie i zabrać go do domu. Chcę sobie zaoszczędzić pracy i pieniędzy, dlatego przed domem ustawię klatkę kennelową, by ludzie zostawiali tam psa, zamiast wywozić go do lasu — wypowiedziała się kobieta dla Gazety Wyborczej. Ratuje życiaPani Kasia podkreśla, że jej „okno życia” to rozwiązanie tylko dla mieszkańców okolic Miłocic. Kobieta nie jest w stanie opiekować się tysiącami zwierząt. Zależy jej tylko na tym, by ocalić życie zwierzętom, w kryzysowej sytuacji. Niestety, klatka okazała się bardzo potrzebna. Już pierwszego dnia, kiedy została wystawiona, pani Kasia znalazła w niej szczeniaczki. ZOBACZ ZDJĘCIA: Kasia od dawna ratuje zwierzęta są zazwyczaj straumatyzowane. ZOBACZ TEŻ:Jeż podczas badania u weterynarza dostał ataku paniki. Wszystko nagranoWłaściciel wyrzucił swojego psa z auta i odjechał. Łamiąca serce historia miała szczęśliwe zakończenieZnalazła na śmietniku kotka. Gdy weterynarz powiedział jej, co to za gatunek, ugięły się pod nią kolanaOgromny Dog nagle ruszył w kierunku maleńkiego szczeniaczka chihuahua. Nagranie odbiera mowęźródła:
W Krakowie powstały dwa kolejne „okna życia” dla psów i kotów. Nowe punkty utworzono przy klinice weterynaryjnej Arka (ul. Chłopska 2a) i przy hotelu dla psów Szarikton, ul. Łużycka 111a (wjazd od ul. Bochenka) – przyjęcia zwierząt w godzinach pracy hotelu. W środku można zostawić niechcianego psa lub kota. Zwierzę otrzyma fachową opiekę do czasu odebrania przez schronisko. To kolejne takie punkty, poza działającym od 10 lat „okienkiem życia” w siedzibie Krakowskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt przy ul. Floriańskiej. Opieka i adopcja Każdy kto z jakichś powodów postanowi oddać psa lub kota, może przyprowadzić go do „okienka życia” całkowicie anonimowo, zadzwonić na telefon lub domofon, a następnie oddać zwierzę pracownikowi. Oddający zwierzę zostanie poproszony o dobrowolne wypełnienie anonimowego formularza wraz z krótką informacją o zwierzęciu, które ułatwią dalszą opiekę oraz adopcję. Zwierzę następnie przekazane będzie Krakowskiemu Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt przy ul. Rybnej. Inicjatywa „Okienek życia” skierowana jest do właścicieli zwierząt, którzy z różnych powodów nie mogą zapewnić im należytej opieki lub nie chcą się nimi dalej zajmować. Nie są one przeznaczone dla znalezionych rannych lub chorych psów i kotów, które powinny trafić bezpośrednio do schroniska. – „Okienka życia” przeznaczone są tylko dla psów i kotów, stąd prośba do mieszkańców, aby nie przynosić do nich innych zwierząt domowych, tj. chomików, świnek morskich, myszy, papużek – informuje miasto.
okno zycia dla psa