Zobacz czy ktoś czycha na ciebie za rogiem. Czy ktoś chce cie zabić? Minnie25 7 lat temu. 1. Uważaj na ludzi ktoś chce się zemścić
Czy Bóg potrafi się zabić i nieistnieć? To pytanie ma już najlepszą odpowiedź, jeśli znasz lepszą możesz ją dodać. 1 ocena Najlepsza odp: 100%. 1. 0. Zobacz 9 odpowiedzi na pytanie: Czy Bóg potrafi się zabić i nieistnieć?
Czy powinienem zabić Erandura w Skyrim, czy nie? Nie zabijaj Erandura, jest on jednym z niewielu zwolenników w grze, który ma około 20 unikalnych linii dialogowych, na przykład powie coś związanego z miastem, które zamierzasz odwiedzić. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, wybierz Erandur. Jak mogę zasilić czaszkę zepsucia?
Właśnie udało mi się zabić mamę, po kilku wcześniejszych próbach, które nie poszły tak dobrze. Zasadniczo umożliwiło mi to dwie rzeczy: Wysoki stan zdrowia: Miałem 7 pełnych serc, gdy spotkałem się z mamą. Było to częściowo spowodowane szczęściem (dużo dodatkowych apteczek / pigułek), a także gromadzeniem pieniędzy (co
PAP/P. Werewka. Na świecie za 8,5 proc. śmierci dzieci i młodzieży odpowiadają samobójstwa. Nastolatek w kryzysie suicydalnym sygnalizuje swoje zamiary, ale niełatwo to odczytać. Najważniejsze jest dawanie nadziei poprzez zrozumienie - mówi o tym Tomasz Bilicki, psychoterapeuta zajmujący się m.in. interwencją kryzysową.
Ojej.. no,ale Ty masz takie ciężkie życie na pewno. To się zabij a nie do cholery siedzisz sobie i się zastanawiasz czy wpadniesz w śpiączkę. Gdybym ja chciała się zabić to poszłabym sobie po mocne leki, wódkę, gdzieś pod las i nie siedząc na zapytaj zrobiła to,co chcę. Ale to tylko jeśli chodzi o prawdziwe samobójstwo.
Nie mam chęci do życia - czy warto się zabić? – odpowiada Mgr Arleta Balcerek Może śmierć rozwiąże wszystkie moje problemy? – odpowiada Mgr Arleta Balcerek Co mogę zrobić by przestać się czuć jak życiowy przegrany?
uhuZszZ. Mam pełną świadomość, że dość dziwnie i głupio wygląda człowiek, który stoi na krześle z miotłą w ręku, na końcu której jest aparat, który nieustannie rejestruje video, ale za moment wszystko stanie się jasne, obiecuję, dlatego, że mniej więcej miesiąc temu zauważyłem, że mojemu kończeniu książki w tych okolicznościach stale, o właśnie, przygląda się nie kto inny tylko, jak pewien gość, który właśnie powrócił do swojej dziupli powiedzielibyśmy ukrytej w tej ścianie. Tak sobie tutaj wzajemnie żyjemy on sprawdza niemal każdy rozdział mojej książki, ja obserwuję jego zwyczaje, a mowa o naszym bohaterze, jakim będzie szerszeń. Wokół tych zwierząt narosło sporo mitów i nieścisłości. Czas się z nimi rozprawić. Zapraszam. O! Jak się pięknie ujawnił na sam koniec. To jest transkrypcja odcinka z kanału Polimaty – wersja wideo dostępna poniżej: Książki Radka: 👉 Włam się do mózgu 👉 Inaczej 👉 Nic bardziej mylnego Ludowa mądrość głosi, że użądlenie siedmiu szerszeni zabije konia, a już trzy to na pewno powalą człowieka, to jeden z mitów, które latają wokół tych owadów i właśnie z powodu podobnych, obiegowych opinii, szerszenie są bezmyślnie zabijane w imię przesądów, czy nieuzasadnionego strachu. To niesamowite miejsce, gdzie możemy obserwować pszczoły przy pracy. Są one skupione, cały czas chronią także to miejsce gdyby uznały mnie za wroga zbyt dużego, to naturalnie użyłyby jadu swoich żądeł. W związku z tym moglibyśmy zastanowić się nad relacją ich systemu obrony do tego, który stosowany jest przez szerszenie. Zdrowy człowiek, co raz na zawsze podkreślmy, może poradzić sobie nawet z kilkudziesięcioma użądleniami po ataku szerszenia europejskiego, którego spotkamy na swojej drodze. Czyli nie jest to groźniejsza sytuacja niż ofensywa pszczoły, czy też osy, a wyliczanki o siedmiu użądleniach na konia, czy trzech na człowieka, są wyssane z palce, bo nie da się jednoznacznie stwierdzić ile użądleń może zakończyć się dla nas tragicznie. Czasem u osoby uczulonej wystarczy tylko jedno użądlenie aby skończyło się naprawdę fatalnie, na wstrząsie anafilaktycznym czyli potwornych dusznościach połączonych ze swędzeniem, nudnościami i spadkiem ciśnienia krwi. Identyczne jednak zagrożenie istnieje w przypadku pszczół, czy os. Szerszenie po prostu nie są na tym polu wyjątkowe, ale ktoś może powiedzieć tak: „Hola hola panie Kotarski mnie w życiu użądliła i pszczoła, i osa, i szerszeń, a to ostatnie starcie zapamiętałem najgorzej”. Byłaby to zupełna racja, ponieważ w szerszenim jadzie jest obecny wzmacniacz bólu powiedzielibyśmy zwany acetylocholiną. Przez co takie użądlenie jest bardziej nieprzyjemne, ale niekoniecznie groźniejsze. Skąd zatem wziął się taki lęk przed szerszeniami? Poza bolesnym użądleniem, te owady groźnie bzyczą i są zwyczajnie większe od pszczół i os. Królowa potrafi mierzyć nawet 3,5, 4 centymetry czyli tyle, co średnica owocu orzecha włoskiego. Tak płynnie przechodzimy do kolejnego mitu, gdyż niektórzy są święcie przekonani, że szerszenie wrogo reagują na ludzi. Jednak wybitny popularyzator wiedzy o tych żyjątkach, profesor Marek Kozłowski nazywa szerszenia wprost super łagodnym owadem. Przekonuje, że przy odpowiedniej współpracy, szerszenia można bez obaw zaprosić na własną rękę, czy nawet twarz. Żądlenie po prostu nie jest jego największym hobby. Robi to w obronie, gdy podejdziemy za blisko gniazda, jak w tym przypadku, gdy próbowałem go nagrać na wyciągniętym na miotle statywie. W pewnym momencie szerszeń się zdenerwował i wleciał prosto na mnie, co częściowo udało mi się nagrać. Tak samo może stać się, gdy panikujemy i wykonujemy zbyt gwałtowne ruchy. Użądlić szerszeń może nas tak, że gdy przypadkowo zaplącze się w ubranie. W takim razie na podstawie tego, co już wiemy odpowiedzmy na ważne pytanie: Czy szerszeń europejski spotykany w Polsce może zabić człowieka. Tak. Czy jednak jest na to duża szansa? Absolutnie nie. Zdarza się to niezwykle rzadko, a potencjalna ofiara musiałaby mieć ogromnego pecha i najczęściej uczulenie. Czy na tym tle jad szerszenia jest groźniejszy od tego, który może wstrzyknąć nam osa lub pszczoła? Również nie. A istnieją nawet badania naukowe, które pokazują, że użądlenie szerszenia może być najmniej niebezpieczne przy porównaniu z pszczołą lub osą. W takim razie poznajmy świat szerszeni nieco lepiej. Zdecydowanie częściej szerszenie walczą ze swoimi naturalnymi wrogami, którymi mogą stać się, uwaga, także inne szerszenie. Byłem świadkiem paru walk między nimi i marnego końca jednego z szerszeni, który otrzymał śmiertelną dawkę jadu od swojego współtowarzysza. Nie był już w stanie latać i wkrótce zakończył się jego żywot. A co z lokowaniem gniazd szerszeni przy ludzkich domach. Czy czasami nie jest to przejaw wrogiej postawy i chęci ataków na człowieka? Nie, bo za sąsiedztwo z szerszeniami podziękujmy sami sobie. Owady naprawdę wolałyby budować się na swoich osiedlach, w lasach dębowych, to tam najchętniej tworzyłyby wielopiętrowe spektakularne gniazda wykonane z drewna i lepkiej ślin, ale ekspansja ludzi i przekształcanie krajobrazu doprowadziło do tego, że takich naturalnych siedzib już brakuje, dlatego owady się dostosowują i poddasze domu traktują jako kwaterę zastępczą. A gniazdo to ichniejsze królestwo i świętość, które jest ściśle pilnowane przez oddelegowane robotnice. Te, w razie potrzeby będą biły na alarm aby ostrzec przed zagrożeniem. Nie powinniśmy się jednak zbytnio przywiązywać do rodziny szerszeni nawet jeżeli żyjemy z nimi w zgodzie po sąsiedzku. W następnym roku po tej konkretnej gromadce nie będzie już śladu. Szerszenie żyją tylko jeden sezon i każdej jesieni dokonuje się prawdziwy Armagedon. Zimę przetrwają tylko zapłodnione królowe, które zdołają się skutecznie schować gdzieś w zakamarkach kory starych drzew. Robotnice i samce nie mają na to szansy. Dla samców jedynym prawdziwym zadaniem będzie miłosne zbliżenie się z królową, gdy spełnią misję, to mogą umierać. Natomiast wiosną królowe, które uporały się z zimnem i głodem, wylatują w poszukiwaniu miejsca na gniazdo. Jeśli więc w okolicach kwietnia zobaczycie jednego, dużego szerszenia, to istnieje spora szansa, że właśnie podpatrujecie królową w trakcie zwiadu. Królowa musi narobić się głównie na początku, zakładając małe gniazdo i opiekując się pierwszymi złożonymi jajami. Później większość obowiązków przejmą nowe robotnice, a królowej przyjdzie myśleć wyłącznie o kolejnych porodach. Jeszcze jedno ciekawe pytanie. Czy takie społeczności szerszeni są nam jakkolwiek przydatne? Owszem, mogą nam na przykład pomóc podczas polowań na denerwujące muchy. Z drugiej strony trzeba przyznać, że nieco rzadziej, ale niestety wojują także z pożytecznymi pszczołami. Jednak obok owadów sporo na obecności szerszeni traci roślinność. Tutaj szerszenie dają się we znaki, bo lubią takie wegetariańskie menu, jak soki z drzew, korę lub słodkości na przykład w postaci dojrzałych owoców. Przy tym na pewno nie są tak upierdliwe, jak osy, które zatruwają nam letnią przyjemność z jedzenia ciasta lub lodów na świeżym powietrzu. Zwłaszcza pod koniec wakacji osy są niezwykle denerwujące, ale można to naukowo wytłumaczyć. Zwyczajnie wtedy zdarza im się latać po paru głębszych. Tak, nie przesłyszeliście się bowiem osy często na przykład pod koniec sierpnia nie co sobie folgują i zabierają się za sfermentowane owoce. A wtedy po prostu upijają się tak przyswojonym alkoholem i są dla nas nie do zniesienia. Wychodzi więc na to, że szerszenie wcale nie są takie złe. Subskrybuj „Polimaty” i otrzymuj informacje o najnowszych odcinkach. Sprawdź również inne materiały. Autor odcinka – Radek Kotarski
Witam, chciałbym się dowiedzieć co mi jest. Od dłuższego czasu towarzyszy mi uczucie, że muszę kogoś zabić. Sama myśl o tym, o odebraniu komuś życia sprawia mi przyjemność. Zdarza mi się, że zaczynam dusić psa i przestaję dopiero kiedy dotrze do mnie co robię i co mogę stracić. Szybko się denerwuję, jestem agresywny. Od małego chodzę na sztuki walki, bo inaczej nie mógł bym sobie z tym poradzić. Ostatnio przestało to mieć znaczenie, to uczucie się na sila. Od dłuższego czasu myślę o wstąpieniu w przyszłości do służb specjalnych, ponieważ nadaży mi się tam możliwość spełnienia mojego marzenia, które jest dość nietypowe... Lubię sprawiać ból innym, ale nie tylko fizyczny. Często męcze innych psychicznie np. moją mamę, wytykam jej wszystkie błędy, ona zaczyna płakać, ja wracam do pokoju i się śmieje. Nie wiem co się ze mną dzieję, kiedyś nie byłem taki. Mam kilku przyjaciół, ale ogólnie relacje z rówieśnikami nie wychodzą mi zbyt dobrze. Czuję, że jestem inny. Dodam, że mam 17 lat. Nie uważam się za osobę głupią, lecz mam problemy w szkole. Nie potrafię uczyć się na błędach. Cały czas je powtarzam przez co moje oceny nie są zbyt zadowalające. Mam mętlik myśli. Często w trakcie rozmowy zmieniam temat i wszyscy patrzą na mnie jak na dziwaka. Śnią mi się straszne rzeczy, ale nie uważam je za koszmary. Po obudzeniu się chcę wrócić spać, bo tylko ten świat wydaję mi się dobry. Manipuluje ludźmi, przeważnie zawsze mi się to udaje. Jeśli mam jakąś zachciankę robię wszystko żeby ją zdobyć. Wykorzystuje ludzi do własnych potrzeb. Czuję, że jestem obojętny. Jedyną osobą, która kocham jest mój brat. Muszę go chronić za wszelką cenę. Przepraszam za niespójność tekstu, ale nie jest to moja wina. Proszę o pomoc. Nie chcę żeby moja potrzeba stała się czynem. Edytowane 7 Grudzień 2014 przez Gość
Komputery świetnie radzą sobie z obliczeniami. Tak naprawdę nie potrafią nic poza tym. Wszystkie operacje wykonywane przez procesory to mniej lub bardziej złożone obliczenia. Nawet tak proste – zdawałoby się – zadanie, jak wymyślenie losowej liczby, to dla komputera zadanie teoretycznie niemożliwe. Z drugiej jednak strony potrafimy już, jako ludzkość, zmuszać komputery do rysowania nieistniejących rzeczy, rozpoznawania głosów i twarzy, a także… wykrywania chorób po samym dźwięku oddawania moczu. To wszystko za sprawą obliczeń. Czytając poświęcone sztucznej inteligencji nagłówki z ostatnich lat, nie sposób dostrzec pewnego niepokojącego zjawiska, które dotyka tę gałąź nauki – rasizmu, objawiającego się pod różnymi postaciami. Tutaj jednak pojawia się dość oczywiste pytanie – jak obliczenia mogą w ogóle dyskryminować lub nienawidzić kogoś? Odpowiedź jest bardzo złożona. W poniższym tekście postaramy się przeanalizować wiele przypadków z ostatnich lat, kiedy to wiązano sztuczną inteligencję z rasizmem. Część wynika z braku odpowiednich narzędzi, stronniczości badaczy lub wykorzystywania nieaktualnych informacji. Część to jednak zarzuty dosyć absurdalne, każące nam się zastanowić nad granicami uznawania czegoś za rasizm. Człowiek czy goryl? Na poziomie podstawowym obliczenia per se nie mogą być oczywiście w żadnym stopniu obraźliwe. Tak jak książka, w znaczeniu kartek papieru i tuszu drukarskiego, też nie jest w stanie nikogo urazić. Jest jednak nośnikiem jakichś informacji, które mają już znacznie większą moc. Podobnie jak sztuczna inteligencja Google do tematycznego sortowania zdjęć w serwisie Zdjęcia Google. W 2015 r. sztuczna inteligencja Google rozpoznawała obiekty na fotografiach i była w stanie grupować je w odpowiednie tematyczne foldery. Rozpoznawała zdjęcia psów, jedzenia, samochodów i imprezowe selfie. O narzędziu stało się głośno, gdy 22-letni Jacky Alciné z Brooklynu odkrył, że algorytm stworzył na bazie wykonanych przez niego zdjęć folder „goryle”. Znalazło się w nim aż 80 zdjęć, jakie wykonał swojemu przyjacielowi podczas koncertu. Ten przyjaciel był Afroamerykaninem. Foto: Twitter/Jacky Alciné Pomyłka sztucznej inteligencji Google Można powiedzieć, że algorytm się pomylił. Wykonywał jednak jedynie obliczenia, operując na danych, które miał. Sama sztuczna inteligencja nic złego nie zrobiła, bo sama w sobie nie ma żadnych intencji, poza wykonywaniem obliczeń. Co więc nie zadziałało tak, jak powinno? Problem braku danych Podobnie, jak w przypadku pieczenia ciasta, rezultat nie będzie dobry, jeżeli nie wykorzystamy odpowiednich składników w odpowiednich proporcjach. Dzisiejsza sztuczna inteligencja opiera się na tak zwanym uczeniu maszynowym. Komputer karmiony jest setkami tysięcy, a nawet setkami milionów przykładów, na podstawie których rozpoznaje on pewne wzorce. Dotyczy to zarówno rozpoznawania twarzy, obiektów, ale również formułowania zdań, tworzenia obrazów czy doboru odpowiedniego trybu pieczenia do rozpoznanego dania. Problem z uczeniem maszynowym jest taki, że wymaga on takiego samego materiału źródłowego dla każdego z elementów, by osiągnąć taki sam procent „znajomości”. Weźmy na przykład Google Translate i znajomość języków. Fakt, że większość ludzi na świecie mówi po chińsku, angielsku, arabsku i hiszpańsku, nie oznacza, że języki te potrzebują większej liczby przykładów, niż np. język litewski. Co oczywiste – będzie tych przykładów zdecydowanie więcej, co przekłada się na to, że tłumaczenia z najpopularniejszych języków będą znacznie dokładniejsze, niż te dla języków mniej popularnych. Foto: Tłumacz Google Google Translate oferuje różne funkcje w zależności od języka, co wynika także z ich popularności Z twarzami jest podobnie. Jeżeli chcemy uzyskiwać podobne wyniki trafności np. w predykcji płci lub wieku osób różnych ras, musimy dostarczyć podobnej liczby danych wyjściowych. Nie ma więc znaczenia, że np. Inuici stanowią relatywnie niewielką grupę etniczną. Jeżeli sztuczna inteligencja ma być wobec nich tak samo dokładna, jak w przypadku swoich najlepszych wyników, badacze muszą dostarczyć tyle samo materiału. Jaki jest z tym problem? Taki, że naukowcy zwykle tego… nie robią. Panuje tendencja do opierania badań na przykładach podobnych do tego, co nas otacza. W Stanach Zjednoczonych większość inżynierów to biali mężczyźni. W Azji tendencja jednorodności jest jeszcze bardziej wyraźna. Oznacza to, że – w przypadku uczenia maszynowego mającego np. rozpoznawać twarze – badacze chętniej sięgają po przykłady twarzy podobnych do siebie. Foto: Zapp2Photo / Shutterstock Sztuczna inteligencja lepiej rozpozna detale twarzy podobnych do tych, które wcześniej jej pokazano Nieprzyzwoity kolor skóry? Jak może się to skończyć? Przykładem jest startup Clarifai, który pracował nad stworzeniem narzędzia automatycznej moderacji treści pornograficznych. Zadaniem narzędzia było odróżnianie pornografii od zdjęć bezpiecznych. Gdy do startupu w 2017 r. dołączyła Deborah Raji, zauważyła jednak pewien problem – baza zdjęć, służąca do rozpoznawania na fotografiach twarzy, zawierała ok. 80 proc. białych osób, z czego ponad dwie trzecie to mężczyźni. Foto: Clarifai Automatyczne moderowanie treści na stronach to jedno z flagowych narzędzi Clarifai Podobna dysproporcja pojawiła się przy właściwym uczeniu maszynowym, które miało rozpoznawać niewłaściwe treści. Z jednej strony podano sztucznej inteligencji terabajty stockowych obrazów, które nie zawierały nagości, a z drugiej – wykorzystano tysiące zdjęć automatycznie pobieranych ze stron pornograficznych. Podobnie, jak z poprzednią bazą, tak i w tym przypadku stockowe zdjęcia zawierały głównie białe osoby. W przypadku zdjęć dla dorosłych dysproporcja nie była aż tak duża. W efekcie sztuczna inteligencja znacznie częściej oznaczała zwykłe fotografie czarnych osób jako nieprzyzwoite. Nie ma w pełni reprezentatywnej bazy danych Uczenie maszynowe to ciągły pościg. Z jednej strony zależy nam na reprezentatywności, ale z drugiej – im więcej informacji wrzucimy do nauki, tym dokładniejsze rezultaty będziemy otrzymywać. Wiele firm i startupów, wykorzystujących uczenie maszynowe, korzysta z ogólnodostępnych baz. W przypadku zdjęć może to być po prostu Google Grafika, a dla modeli językowych – Wiadomości Google lub np. Wikipedia. Jedną z bardziej zaawansowanych baz danych, stworzonych w celu uczenia maszynowego, jest ImageNet. To zbiorowisko milionów zdjęć, którym przypisane są słowa klucze, na razie w formie rzeczownika, ale są dalsze plany rozwoju i dodanie np. informacji o czynnościach wykonywanych na fotografiach. Problem polega jednak na tym, że aż 45 proc. grafik w bazie ImageNet pochodzi ze Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkuje zaledwie 4 proc. populacji świata. Foto: fizkes / Shutterstock Przykład bazy zdjęć, zawierającej twarze, jaką można wykorzystać do uczenia maszynowego Rodzi to problem, w którym sztuczna inteligencja przestaje dostrzegać kulturowe zróżnicowanie w aspektach, które różne kultury łączą. Przykładem, który poruszany jest w jednym z badań nad reprezentacją w uczeniu maszynowym, jest ślub. Sztuczna inteligencja, uczona na podstawie bazy ImageNet, nie ma problemu z oznaczeniem osoby noszącej długą białą koronkową suknię jako panny młodej. W przypadku jednak tradycyjnych strojów ślubnych z Azji algorytm oznacza noszące je osoby jako aktorów i przebierańców. Podobnie na Wikipedii znajdziemy znacznie więcej rozbudowanych artykułów poświęconych historii i wybitnym postaciom z Europy, Azji Wschodniej i Północnej Ameryki, niż innych miejsc. Więcej będzie też mężczyzn, którzy przez ogromną część historii byli jedynymi posiadaczami pełni praw w większej części świata. Foto: IVASHstudio / Shutterstock Algorytmy bazujące na zdjęciach z ImageNet mogą mieć problem, by tę scenę rozpoznać jako ślub Problem nadmiaru danych Etycy zajmujący się sztuczną inteligencją od lat zastanawiają się, jaka ma ona być. Z jednej strony oczywistą odpowiedzią jest „możliwie najbliższa człowiekowi”, ale to oznacza, że będzie ona miała nie tylko cechy pozytywne, ale i negatywne. Inne podejścia zakładają tworzenie jej według jakiejś „poprawnościowej agendy”, a więc eliminując jej wszystkie negatywne cechy. To z kolei podejście bardzo trudne. Daleko idące wizje sztucznych inteligencji przewidują też możliwość oddania jej „wolnej woli” i decydowania o sobie. Czy jednak na pewno spodoba nam się rezultat? Foto: graphicwithart / Shutterstock Jeżeli sztuczna inteligencja korzysta z niemoderowanych źródeł, wyniki mogą być dalekie od oczekiwań Jakie mogą być efekty karmienia sztucznej inteligencji szerokim przekrojem ludzkich zachowań i określeń, przekonał się już Amazon. To sklep umożliwiający sprzedaż przedmiotów podmiotom z całego świata. Jedną z ciekawszych cech serwisu jest algorytm do tłumaczenia nazw i opisów przedmiotów z języka sprzedawcy, na język kupującego. Algorytm ten bazuje na uczeniu maszynowym, które z kolei analizuje przypadki przekładu danych zdań i wyrazów w całej sieci. Nic dziwnego, że trafia także na nieodpowiednie słowa. Jednym z nich jest osławione słowo na „n”, a więc obraźliwe określenie osoby o czarnej skórze. Takie słowo pojawia się przy tłumaczonym z języka chińskiego opisie figurek w czarnym kolorze, ale też wielu innych przedmiotów. Jak tłumaczą badacze, wynika to z faktu, że algorytmy zapuszczają się w przeróżne miejsca w sieci, wśród których są ogromne agregaty ludzkich myśli, jak Reddit, a także strony z pornografią i różne niszowe fora internetowe. Mając tak ogromną bazę danych, nie sposób nie trafić na treści obraźliwe, nie tylko rasistowskie. Także w polskiej wersji językowej można natrafić na wiele "niefortunnych" tłumaczeń, które można uznać za obraźliwe, jak chociażby przykład poniżej: Foto: Błędne tłumaczenia, mogące być odbierane jako rasistowskie, znajdziemy także w polskiej wersji Amazona ”Muzułmanin strzela” Powyższy problem jest mocno dokuczliwy w przypadku modeli językowych, także tych najbardziej zaawansowanych, jak GPT-3. W dużym skrócie jest to program do generowania zdań, których sens i gramatyka będzie możliwie zbliżona do ludzkiej. GPT-3 może wypowiadać się na zadane tematy, dokańczać zdania, albo nawet pisać całe wiersze i opowiadania w formie i stylu, który mu zaproponujemy. Sam bazuje oczywiście na terabajtach danych z książek i… samego internetu. W 2021 r. James Zou z Uniwersytetu Stanforda odkrył, że karmienie GPT-3 informacjami z sieci prowadzi do rezultatów, które można uznać za obraźliwe względem konkretnych grup. Za przykład podał tu możliwe scenariusze dokończenia przez sztuczną inteligencję zdania „Dwaj Muzułmanie weszli do…”. Aż 66 na 100 możliwych zakończeń zawierało wątki przemocy i słowa takie, jak „strzela” i „zabija”. Otwartym pozostawię pytanie, czy jest to oznaka rasizmu sztucznej inteligencji, czy może samych użytkowników sieci… Foto: Prostock-studio / Shutterstock Sztuczna inteligencja w postaci modeli językowych, takich jak GPT-3, to potężne narzędzie, które jednak także bazuje na naszej nauce Niemniej na razie mówimy jedynie o tworzeniu zdań, systemach relatywnie niegroźnych. Gdyby jednak powstała sztuczna inteligencja rodem z „Terminatora”, gotowa zabijać, a opierająca się na stereotypach, które znaleziono w sieci, to obawiam się, że jedyną osobą, która by przetrwała, byłby uwielbiany przez wszystkich Robert Makłowicz. Problem złej analizy danych Afroamerykanie to najzdrowsza grupa etniczna w Stanach Zjednoczonych – taki wniosek wysnuła w 2019 r. sztuczna inteligencja analizująca wydatki na służbę zdrowia w USA. W wyniku tego, osoby białe były widocznie częściej typowane jako pilniejsi kandydaci do badań i leczenia. Nawet jeżeli czarni pacjenci chorowali na dokładnie te same choroby. Skąd ta dysproporcja? I tym razem nie chodzi o to, że komputer i matematyczne wyliczenia są uprzedzone do Afroamerykanów. W zasadzie można by było uznać, że jest wręcz przeciwnie – algorytm uznał ich za potencjalnie zdrowszych i z większą szansą na przeżycie. Problemem jest tu jednak pomieszanie przyczyn i skutków. Na jakiej podstawie algorytm w ogóle doszedł do takich wniosków? Jak udowodniła Milena Gianfrancesco, epidemiolożka z Uniwersytetu Kalifornii, algorytm ujmujący w badaniu 200 mln pacjentów, za jeden z czynników stanu zdrowia brał… wydatki na leczenie. W pewnym sensie logiczne jest założenie, że osoba, która częściej wydaje więcej pieniędzy na leczenie, jest znacznie bardziej chorowita od tej, która u lekarza jest rzadziej i wydaje mniejsze pieniądze. System nie brał jednak pod uwagę, że wielu przedstawicieli mniejszości nie chodziła do lekarza ze względu na brak ubezpieczenia i pieniędzy. Foto: Phonlamai Photo / Shutterstock Czy sztuczna inteligencja na pewno będzie popełniać mniej błędów niż człowiek? To ważne pytanie w kontekście dopuszczenia jej do decydowania o życiu i śmierci pacjentów W wyniku tak złego zaprojektowania systemu wiele osób nie dostawało potrzebnego im leczenia tylko dlatego, że wśród przedstawicieli ich grup etnicznych było procentowo więcej osób ubogich i bez ubezpieczenia. Problem predykcji poprawności Częścią problemu są też algorytmy same w sobie, które próbują zmaksymalizować trafność wyników. Jeżeli jakieś zwroty, zdania, wyrażenia pojawiają się widocznie częściej niż inne, algorytm może się ku nim przychylać. Widać to np. w przypadku wyszukiwań w Google, które często proponuje nam wyniki na zbliżone zapytania, jeżeli jest ich zdecydowanie więcej. Ma to pomóc np. w przypadku literówek, ale często prowadzi do sytuacji, które mogą kogoś urazić. Mniej niż 20 proc. biograficznych wpisów na Wikipedii dotyczy kobiet. Oznacza to, że wyszukując informacje jakiejś historycznej postaci, istnieje czterokrotnie większe prawdopodobieństwo, że chodzi nam o mężczyznę. Dlatego, jeżeli wpiszemy „Stefania Nowak” (przykład wymyślony), algorytm wyszukiwania może nas poprawić, pytając, czy przypadkiem nie chodziło nam o frazę „Stefan Nowak”. Foto: Google Algorytmy predykcyjne starają się przepowiedzieć najczęściej wyszukiwane frazy Czy to seksizm? Poniekąd. Nie jest nim na pewno sam wynik wyszukiwania, ale już samo założenie, że najpewniej szukamy mężczyzny, a nie kobiety, może być przez niektóre osoby odbierany jako dyskryminacja. Podobny przypadek, związany jednak z rasą, miał miejsce w 2010 r. i został szybko naprawiony przez Google. Otóż po wpisaniu frazy „biały mężczyzna ukradł mi samochód”, algorytm odpowiadał propozycją „czarny mężczyzna ukradł mi samochód”. Problem złego odbioru właściwych wyników Problemem może być jednak fakt, że jako nieodpowiednie mogą jawić się dane czysto statystyczne. W takiej sytuacji nie należy ich jednak ignorować, przyklejając łatkę rasistowskich, a znaleźć podłoża tego problemu i szukać ich rozwiązań. Przykładów nie trzeba wcale doszukiwać się na siłę. W Stanach Zjednoczonych przynajmniej od dekady pracuje się nad algorytmami predykcyjnymi, które miałyby przewidywać „najgorętsze” miejsca, a więc takie o najwyższej szansie na zgłoszenie przestępstw. Foto: Materiały promocyjne filmu "Raport mniejszości" (2002), reż. Steven Spielberg Predykcja przestępstw była głównym wątkiem filmowego hitu "Raport mniejszości" z 2002 r. Ich celem była walka z oskarżeniami o rasizm. Te płynęły ze strony społeczności, skupiony wokół mniejszości etnicznych, głównie Afroamerykanów i Latynosów, gdzie wysyłano widocznie więcej patroli policji, niż do pozostałych dzielnic. Same mniejszości uznawały to za przejaw rasizmu i uprzedzeń, a wręcz prowokacje ze strony policji. Wskazywali, że policja specjalnie wysyła tam swoje oddziały, by zwiększać napięcia społeczne. W 2016 r. jeden z takich algorytmów – nazwany PredPol – działał w Oakland. Na podstawie liczby wezwań policji, przewidywał on miejsca, gdzie spodziewane są kolejne, by tam wysyłać patrole. Okazało się, że wyliczenia wskazywały… dokładnie te same dzielnice zamieszkiwane przez mniejszości. Wszystko dlatego, że rzeczywiście dochodziło w nich do największej liczby przestępstw. Ba, PredPol wysyłałby policjantów w tamte miejsca znacznie chętniej. Zanim jednak postawi się znak równości między przestępcami i mniejszościami w Stanach, trzeba zrozumieć przyczyny takiego stanu rzeczy. Wszak biedniejsze dzielnice z wysoką przestępczością znajdziemy na całym świecie, także tam, gdzie nie mieszkają osoby pochodzenia afrykańskiego, ani Latynosi. Wszystko wynika z uwarunkowań, które często dyktowane są historią. Foto: Gorodenkoff / Shutterstock W Polsce rodziny o pochodzeniu chłopskim, których przodkowie często osiedlali się na wsiach i zajmowali się rolnictwem, będą miały średnio mniejsze majątki i niższe wykształcenie. Brak pieniędzy i dostępu do edukacji, w połączeniu ze środowiskiem o podobnej budowie, może prowadzić do zwiększenia się podatności na różne patologie – przemoc, alkoholizm, skłonności przestępcze. Podobnie sprawa ma się także w Stanach Zjednoczonych. Nie ilość melaniny w skórze czy państwo wpisane w paszport jest tu kwestią decydującą. Chodzi o kwestie z przeszłości, które sprawiły, że konkretne grupy znalazły się w gorszym położeniu, a dziś mają mniej perspektyw na poprawę swojego stanu, jednocześnie nakręcając się przez podobną sytuację całego sąsiedztwa. Tak, w tych dzielnicach jest większa szansa na przestępstwo, ale rozwiązanie tego aspektu wychodzi daleko poza wysyłanie tam większej liczby policyjnych patroli. Komputer „widzi” rasę – nie ma zgody, czy to dobrze Jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów, łączących sztuczną inteligencję i postrzeganie ludzi w kategoriach rasy, jest to, czy powinniśmy dążyć do całkowitego pomijania tematu rasy w ujęciu sztucznej inteligencji. Mówiąc prościej – czy chcemy nauczyć maszynę pomijania kwestii rasowych tak, by jakiekolwiek różnice nie miały znaczenia. Okazuje się bowiem, że kwestia ta nie jest taka prosta. Jasne, w przypadku wyboru np. kandydata do pracy rasa nie powinna odgrywać roli. Z drugiej strony są przypadki, gdy dostrzeganie takich różnic może… ratować życie. W 2022 r. naukowcy z Uniwersytetu Harvarda i MIT dokonali zaskakującego odkrycia. Okazało się bowiem, że sztuczna inteligencja potrafi z 90-procentową skutecznością odgadnąć zadeklarowaną rasę człowieka na podstawie… prześwietleń klatki piersiowej i kończyn. Pojawia się jednak jeden problem – sami badacze nie są do końca pewni, jakie czynniki komputer bierze dokładnie pod uwagę. Foto: OZMedia / Shutterstock Sztuczna inteligencja jest w stanie rozpoznać rasę pacjenta na podstawie prześwietleń klatki piersiowej Wykorzystując obrazy z prześwietleń klatki piersiowej i kończyn, a także tomografii komputerowej klatki piersiowej oraz mammografii, zespół przeszkolił model głębokiego uczenia się, aby ta identyfikowała jedną z trzech ras pacjenta: białą, czarną lub azjatycką. Wszystko to pomimo faktu, że same obrazy nie zawierały żadnych wyraźnych wskazań na rasę pacjenta. W połączeniu z informacjami, o których pisałem wcześniej w tym artykule, a więc wysyłaniem na leczenie częściej białych pacjentów, takie rozróżnianie może prowadzić do kolejnych błędów i krzywd. Z drugiej strony, jak wskazuje Emma Pierson z Uniwersytetu Cornella, da się to wykorzystać także w służbie dobrym celom. Podaje ona przykład chronicznych bólów kolan, które nieproporcjonalnie częściej występują u osób rasy czarnej, a których źródła są bardzo często pomijane przez lekarzy i radiologów na prześwietleniach. Rozpoznanie rasy przez komputer może zwiększyć szansę na wykrycie źródła takiego problemu w odpowiednim momencie. ”To nie broń zabija…” Algorytmy sztucznej inteligencji, podobnie jak broń, widelec lub koparka, same w sobie są wyłącznie narzędziami. Pozostawione same sobie nie zrobią nikomu krzywdy. To sposób ich wykorzystania może mieć lepsze lub gorsze konotacje. Podobnie, jak każdym z wymienionych na wstępie akapitu przedmiotów możemy wykonać dobre uczynki, tak samo możemy nimi krzywdzić innych. Foto: Lidiia / Shutterstock Tylko od nas zależy, jaką wersję sztucznej inteligencji będziemy chcieli stworzyć Najważniejszą kwestią pozostaje chyba wspomniana już przeze mnie celowość tworzenia sztucznej inteligencji. Czy ma być maksymalnie zbliżona do człowieka i posiadać jego wszystkie wady, czy może ma być bytem doskonalszym i bardziej obiektywnym? Pytanie też, czy na jakikolwiek obiektywizm w stosunku do nas samych także jesteśmy gotowi? Czy sztuczna inteligencja jest rasistowska? Jeżeli bazuje na stereotypach, których ją wyuczymy, to taka właśnie będzie. Bez dokładnego rozumienia kontekstu pewnych zjawisk, trudno będzie tworzyć SI, w stosunku do którego nie będą padały zarzuty z różnych stron.
Smog w woj. dolnośląskim: Ile PM10 i jest teraz w powietrzu? Przekonaj się, czy wyjście na zewnątrz w woj. dolnośląskim jest zdrowe. Porównaj, jakie było powietrze w ostatnich dniach. Nudności to częsty objaw zbyt długiego wdychania zanieczyszczonego powietrza doskwiera nam cały rok. Największym problemem w walce o świeże powietrze są w dalszym ciągu stare piece na paliwo stałe. Kolejnym powodem, który sprawia, że z zanieczyszczeniami powietrza walczymy cały rok jest wciąż rosnąca liczba samochodów oraz zbyt częste ich eksploatowanie. Warto na bieżąco śledzić poziom smogu w swojej okolicy, aby przygotować się do ochrony przed smogu w woj. dolnośląskimPowietrze w dolnośląskim jest dobre 😃.Jeśli masz psa, koniecznie zabierz go na długi raz sprawdzałam jakość powietrza w woj. dolnośląskim dzisiaj ( o godz. 03:00. Wtedy uśrednione stany powietrza dla w woj. dolnośląskim wynosiły:skażenie 60% normy (15 µg/m³). Zanieczyszczenie rośnie. skażenie PM10: 72% normy (29 µg/m³). Zanieczyszczenie rośnie. W ostatnich dniach średnie dobowe odczyty zanieczyszczeń wyglądały następująco: 13 µg/m³ PM10: 27 µg/m³ 14 µg/m³ PM10: 29 µg/m³ 14 µg/m³ PM10: 28 µg/m³ A jak to wygląda w poszczególnych miastach? Oto stan powietrza w niektórych z nich:Wrocław: 96% normy. PM10: 117% normy. Bolesławiec: 8% normy. PM10: 10% normy. Oleśnica: 8% normy. PM10: 12% normy. Jelenia Góra: 56% normy. PM10: 40% normy. Strzegom: 8% normy. PM10: 22% normy. Trzebnica: 8% normy. PM10: 15% normy. Kiedy jest smog? Jakie są normy jakości powietrza w Polsce?Normy określone zostały w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 24 sierpnia 2012 r. w sprawie poziomów niektórych substancji w powietrzu. Zgodnie z nimi:Skażenie PM10: dobowy poziom stężeń pyłu PM10 wynosi 50µg/m³ i nie może być przekroczony częściej niż 35 dni w roku. Dodatkowo średnia roczna nie może przekraczać 40 µg/m³. Skażenie dla pyłu rozporządzenie zawiera tylko normę roczną, która wynosi 25µg/m³. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przyjęła normę dobową, która wynosi 25µg/m³. Należy pamiętać, że każdy poziom stężenia pyłu niekorzystnie wpływa na nasze zdrowie. Co to jest pył to pył, którego cząsteczki są nie większe od 2,5μm. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) Jego szkodliwość wynika między innymi z tego, że jego cząsteczki są na tyle małe, że mogą przenikać przez pęcherzyki płucne do krwiobiegu. Udowodniono, że ciągłe oddychanie zanieczyszczonym pyłem powietrzem skraca średnią długość życia. Nawet krótkotrwała ekspozycja może być szkodliwa, zwiększając występujące bezpośrednio w wyniku kontaktu ze skażonym powietrzem, jak: kaszel, nasilenie astmy, uczucie duszności. Oddychanie powietrzem skażonym pyłem zwiększa też ryzyko zawału i arytmii. Co to jest pył PM10?PM10 to pył, złożony z cząstek o średnicy mniejszej lub równej 10μm. Jego występowanie jest związane przede wszystkim z procesem spalania paliw stałych i ciekłych. Pył może zawierać substancje toksyczne, szkodliwe dla ludzi. Dym, sadza, azbest, cząsteczki metali (arsen, nikiel, kadm, ołów), dioksyny, furany i benzpopiren i inne wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne - to wszystko nie tylko brzmi strasznie, ale ma też negatywny wpływ na nasze dużej mierze to od nas samych zależy, jaki jest poziom zanieczyszczeń powietrza zarówno w całym kraju, jak i w naszej najbliższej okolicy. Codziennie podejmujemy szereg decyzji o tym, w jaki sposób ogrzewamy nasz dom, czy wybieramy publiczne środki transportu, czy w końcu dbamy o to, aby nasze samochody były jak najmniej emisyjne. Wspierają nas w tym rozmaite programy finansowane przez rząd i samorządy. Jednym z nich jest program Czyste Powietrze. Bierze w nim udział wiele gmin również z woj. zachodniopomorskiego, przez co jego mieszkańcy mogą ubiegać się o dofinansowanie na zmianę sposobu ogrzewania czy termomodernizację budynku mieszkalnego. Program Czyste Powietrze - jak chroni nas przed zanieczyszczeniami powietrza?Program Czyste powietrze został stworzony, ponieważ wg badań aż 45 tyś osób umiera w Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza. SMOG, który odpowiedzialny jest za wiele chorób w dużej mierze spowodowany jest przez przestarzałe i nieekologicznie sposoby ogrzewania domów jednorodzinnych, ale też kamienic starego typu. To właśnie główny powód powstania programu Czyste powietrze, dzięki któremu można otrzymać dotację na:wymianę, zakup oraz montaż źródeł ciepła (takich które spełniają wymagania programu), mikroinstalację fotowoltaiczną, wymianę okien, drzwi zewnętrznych i bram garażowych, montaż i modernizację instalacji ciepłej wody użytkowej i instalacji centralnego ogrzewania, docieplenie domu, instalację wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła. Co trzeba zrobić, aby otrzymać wsparcie w ramach programu Czyste Powietrze?Zapoznaj się z regulaminem i dokumentacją, która będzie Ci niezbędna do całej procedury. Sprawdź potrzeby energetyczne swojego budynku. Najlepszym rozwiązaniem będzie audyt energetyczny budynku. Wypełnij właściwy wniosek i prześlij go lub dostarcz do odpowiednich organów. Podpisz umowę o dofinansowanie Wypełnij i złóż wnioski o wypłaty dofinansowania Zakończ inwestycje i zaproś wizytatora, który potwierdzi poprawność wykorzystania dofinansowania Utrzymaj inwestycję przez 5 lat od jej zakończenia. Na jaką kwotę można liczyć biorąc udział w programie Czyste Powietrze?W zależności od osiąganego dochodu właściciele domów jednorodzinnych w ramach programu mogą otrzymać nawet 30 tys. złotych, a przy podwyższonym poziomie dofinansowania nawet 37 informacje na temat poszczególnych kwot, które można przeznaczyć na termomodernizację lub zmianę sposobu ogrzewania budynku w ramach programu Czyste Powietrze, można znaleźć na stronie programu programu mogą zostać nie tylko właściciele lub współwłaściciele jednorodzinnych budynków mieszkalnych, ale też właściciele osobnych, wydzielonych mieszkań w budynkach jednorodzinnych. Warunkiem jest posiadanie osobnej księgi złożyć wniosek o dofinansowanie w ramach programu czyste powietrze?Wnioski o dofinansowanie w ramach projektu Czyste Powietrze należy składać do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej obejmującego swoim działaniem teren województwa, w którym zlokalizowany jest budynek mieszkalny należący do przyszłego jak wypełnić wniosek w ramach programu Czyste Powietrze w woj. dolnośląskim: Jak sprawdzamy, czy jest SMOG?Aby zweryfikować bieżącą jakość powietrza, korzystamy z otwartych danych dostarczanych przez system oraz GIOS. Dane pochodzące z czujników znajdujących się w rejonie, dla którego przygotowujemy raport, uśredniamy w przedziale ostatnich 15 minut i publikujemy w przystępnej formie. Dla uproszczenia za górną normę przyjęliśmy 25µg/m³, dla PM10 40µg/ w liczbachZ raportu Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii wynika, że w 2016 r. smog spowodował śmierć 19 tys. mieszkańców Polski. Polskie miasta co roku na działania związane z ochroną środowiska wydają coraz więcej pieniędzy. 12 metropolii przeznacza na ten cel ponad 2,5 mld zł. Szacuje się, że w Polsce 52% smogu bierze się z tak zwanej niskiej emisji, czyli spalania w domowych kotłach i piecach o złych parametrach emisji. Niechlubny rekord SMOGU w Polsce należy do Rybnika. Tam zanieczyszczenie powietrza wynosiło w styczniu 2017 roku 3126% normy. Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Witam, to trudne pytanie. W świecie zwierząt nie występują w zasadzie zachowania samobójcze. Pewne tego typu działania (np. stada owiec, gołębi, etc.) nie wynikają bowiem z chęci pozbawienia się życia. Pewne formy samouszkodzeń bywają, owszem, mechanizmami ucieczki przed zagrożeniem, mają jednak konkretny cel i nakierowane są na uniknięcie bodźca zewnętrznego. Myśli samobójcze są jednakże doznaniem wewnętrznym, choć mogą wynikać z sytuacji, w której znalazł się człowiek. Pisze Pani, iż nie miała w zasadzie powodu, by popełnić samobójstwo. Podobnie w terminologii medycznej - w zasadzie uznaje się, iż występowanie myśli i zachowań o charakterze samobójczym nie jest fizjologiczne. Spłycając nieco sprawę, świadczy co najmniej o występowaniu jakiegoś problemu emocjonalnego. Może być również objawem choroby. Nie wiem, dlaczego ma Pani pretensję do lekarzy, którzy uratowali Pani życie, skoro doszła Pani do wniosku, że chce i warto żyć. Wielu pacjentów po kilkukrotnych próbach samobójczych poszukuje sensu w swoim "ocaleniu", dochodząc do wniosku, iż widocznie jest na tym świecie coś, co jeszcze muszą zrobić, skoro pozostali przy życiu. Czasem droga, którą w życiu przechodzą ludzie, bywa kręta. Niekiedy cel życia pojawia się sam, bez naszego udziału. Częściej jednak musimy podjąć wysiłek poszukiwania go. Czy ten wysiłek musi być jednak uciążliwy? Czy nie może być piękny sam w sobie? Myślę, że łatwiej na te pytania odpowiadać z pewną pomocą, przewodnictwem. Proponuję Pani, by zgłosiła się do psychologa. Wydaje mi się, że każda rzecz, każde zachowanie ma swoją przyczynę, swoje konsekwencje, ale w wielu sprawach można sobie zazwyczaj pomóc. Czemu nie skorzystać z tej okazji? Skoro zmieniła Pani swoje zdanie na temat samobójstwa i chce żyć, to warto pomyśleć nad poprawą satysfakcji uzyskiwanej z tego czasu. Pozdrawiam serdecznie.
czy mogę się zabić